Domowa wojna z katarem

Domowa wojna z katarem Na zewnątrz pogoda jak marzenie, słońce nas rozpieszcza więc często zapominamy, że wieczory niekoniecznie muszą być ciepłe. Wybierając się na grilla lub piknik powinniśmy pamiętać, ze przeciągająca się impreza może nam udowodnić znaczenie przysłowia „od świętej Anki zimne noce i poranki”. A przy tym o wychłodzenie organizmu nie trudno. Kiedy po udanej imprezie zaczyna kręcić nas w nosie i kichamy raz za razem to nie znak, że „kicha się na kielicha”, ale to, że dopadło nas przeziębienie. Żeby szybko się z nim uporać wystarczy zastosować kilka domowych sposobów. Po pierwsze słona kąpiel nóg. Gdy wymoczymy stopy w gorącej wodzie z dodatkiem soli (najlepiej bocheńskiej), natrzemy je maścią rozgrzewającą i założymy ciepłe skarpety możemy liczyć na to, że przeziębienie się nie rozwinie. Po drugie „uderzająca” dawka witaminy C (chociaż opinie o jej skuteczności są podzielone). Po trzecie wypijmy napar z lipy, może być z dodatkiem miodu i cytryny, który nas rozgrzeje i pomoże się wypocić. Po czwarte cudowny, niezastąpiony czosnek. W tym przypadku może być zastosowany jako tamponiki wsunięte do nosa (drobno posiekany czosnek owinięty w zwilżony kawałek waty wsuwamy na 10 minut do jednego potem drugiego otworu nosa). Po piąte miętowa parówka. Do gorącej wody wlewamy kilka kropel olejku miętowego, nakrywamy głowę ręcznikiem i wdychamy parę. Po szóste sen, który jest najlepszym lekarstwem. Jeżeli zaś te domowe metody nie zadziałają musimy przeczekać tydzień, wtedy katar na pewno minie.